Dwie ścierki do zmywania naczyń i inne elementy wyprawy
Pracować, czy nie pracować? Oto były wątpliwości, które targały niczym sztorm kobietami z wyższych sfer w XIX wieku. Chęć bycia damą podpowiadała, by nie pracować, by oddawać się wyższym wartościom, takim jak pisanie wierszy, czytanie książek, oglądanie teatralnych sztuk… Z drugiej jednak strony w życiu jakoś nic nie chciało robić się samo, a na służących nie zawsze można było polegać. Okazywało się, że dom bez mądrej, a do tego rządnej gospodyni popada w ruinę. Niepilnowana służba zaczynała kraść na potęgę, wywozić rzeczy do rodziny na wieś, robić wszystko niedbale i w dodatku nie na czas. Nie bez kozery mawiano, że pańskie oko konia tuczy. W tak prowadzonym, a raczej nieprowadzonym domu mężowi zaczynało brakować czystych koszul, po pokoju latały mole wielkości motyla, pijana służąca spała w swoim kantorku.
W dwudziestoleciu międzywojennym ukształtowany został nowy wzorzec kobiety. Nie było już żadnych wątpliwości, że kochająca żona powinna dbać o męża i dzieci, umieć pochwali się usmażonym kotletem, czy też upieczonym ciastem. Takie „osiągnięcia” bynajmniej nie przynosiły jej ujmy na honorze, ale zasługiwały na pochwałę. Gorzej było z urzeczywistnieniem tego typu postulatów, jako że matki, babki i prababki wychowane w innych czasach raczej blade miały o tym pojęcie. Nie było od kogo czerpać praktycznych wzorców. Ogólnie wiedziano, że kochająca żona powinna robić to czy tamto. Pojawiało się jednak pytanie. – Jak? Nie dziwmy się zatem, że w prasie kobiecej dwudziestolecia międzywojennego zaczęły pojawiać się artykuły poświęcone tajemniczej sztuce prowadzenia domu. Dziś uderzają one swoją infantylnością, omawianiem rzeczy oczywistych z naszego punktu widzenia. Są jednak unikatowym świadectwem zmian obyczajowych, jakie zachodziły w życiu kobiet na przestrzeni XIX i XX wieku.
I tak np. „Moja Przyjaciółka” z 10.01.1939 roku podpowiada żonom, co ugotować na obiad w dniach od 16 do 31.01.1939 roku (jakby tego nie można było wymyśleć samemu).
16 (poniedziałek)
Obiad:
– zupa pomidorowa,
– klops w grzybowym sosie,
– kompot,
Kolacja:
– boczek wieprzowy z brukwią.
17 (wtorek)
Obiad:
– zupa grochowa z grzankami,
– sznycel cielęcy, sałata z kiszonej kapusty, chrust,
Kolacja:
– płucka cielęce na kwaśno.
18 (środa)
Obiad:
– kapuśniak,
– befsztyki z chrzanem, ziemniaki, kompot,
Kolacja:
– zrazy z kaszą itd. itp.
***
W nieco innym miejscu tej samej gazety widzimy artykuł instruktażowy pod wymownym tytułem: „Co należy do urządzenia kuchni?”. Nie będę wymieniać wszystkich wskazanych w nim przedmiotów, bo z dzisiejszego puntu widzenia są one dla nas oczywiste, ale może kilka dla przykładu:
– 6 garnków aluminiowych,
– 1 kociołek do wody,
– 1 okrągła patelnia,
– 1 kociołek do gotowania ryb,
– 1 garnek do gotowania ziemniaków,
– 1 forma do budyniów,
– 1 sitko do sałat,
– 1 tarka do jarzyn,
– 1 tarka do przypraw (korzeni),
– 1 młynek do kawy,
– 1 deska do krajania makaronu,
– 1 tłuczek do ziemniaków,
– 1 przyrząd do przewracania naleśników,
– 1 skrobaczka do ciasta,
– 1 wiadro do odpadków…
A gdyby ktoś nie wiedział, co autor ma na myśli, gazeta serwuje zdjęcie co trudniejszych przyborów kuchennych tj. tarki, przyrządu do jaj, szczotki do czyszczenia różnych naczyń itp. (zdjęcie niestety z uwagi na złą jakość nie nadaje się do powielenia).
***
Na koniec może jeszcze instruktaż na temat tego, co powinna zawierać wyprawa panny młodej. We wcześniejszych wiekach, w bogatych domach panny młode wnosiły (lub marzyły, by wnieść) do domu męża: książki, obrazy, meble, powozy…, jednym słowem wszystko to, co było oznaką bogactwa. A co powinno stanowić wyprawę kobiety klasy średniej w dwudziestoleciu międzywojennym zgodnie z radami „Mojej Przyjaciółki”:
Koniecznie potrzebna bielizna domowa:
– 6 prześcieradeł 250 x 160,
– 4 podpięcia, jeśli Pani woli kołdry (sama uważam je za higieniczniejsze od pierzyn),
– 4 powłoki na pierzyny,
– 4 lub 8 powłoczek na poduszki,
– 4 jaśki pod głowę,
– 6 frotowych ręczników,
– 12 lnianych lub damastowych ręczników do rąk i kuchennych,
– 6 ręczników do szklanek,
– 6 ścierek małych do przestawiania garnków,
– 2 ścierki do zmywania naczyń,
– 6 ścierek do zmywania drzwi i okien,
– 6 ścierek do ścierania kurzu,
– 3 maglowniki,
– 1 lub 2 obrusy adamaszkowe na 12 osób,
– 2 białe obrusy na 6 osób do obiadu,
– 2 lub 3 obrusy kolorowe na 6 osób do śniadań, podwieczorków i skromnych kolacji.
***
W szkołach dla dzieci rodziców z klasy średniozamożnej dziewczynki nawet w XIX wieku uczono gotować. Inną sprawą jest to, w ilu przypadkach rozwijały one następnie nabyte umiejętności, a w ilu porzucały prace domowe, jako kłócące się z wizerunkiem prawdziwej damy.